//////

Monthly Archives: Grudzień 2011

DOPUSZCZONA MOŻLIWOŚĆ

Jeżeli dopuszcza się możliwość kompromisów tym samym przyjmuje się «względnościową» koncepcję prawdy, […] prawda na dziś i na jutro —jakaś prawda może być także i u nich, u stróżów struktury, z którymi walczymy […]. Ale są­dzimy, mamy pewność, że istnieje obiektywna prawda, obiektyw­na słuszność. I ta słuszność jest po naszej stronie — tamta stro­na nie ma racji. Tylko taka pewność może nam dać moralne prawo do działania.”Podobnie jak w poprzednich latach najpełniejszym, najdoj­rzalszym wyrazem aktualnego stanu świadomości teatru-ruchu jest wypowiedź programowa Teatru Ósmego Dnia zatytułowana „Teatr i trwoga”. „Zdaje się, że takie jest dziś coraz częściej wy­maganie, które staje przed artystą. Umiejętność przezwycięże­nia własnego strachu.

WYMAGANA CECHA

Cecha, której wymagano niegdyś od spi­skowców, dynamitardów, rewolucjonistów, ludzi akcji społecz­nej. Bo też sztuka, której nieodłącznym warunkiem istnienia jest niezależność, coraz częściej musi walczyć, bronić się przed służbą. A powinna więcej. Powinna jeszcze odpowiedzieć za własną nieświadomość, dzięki której została wprzęgnięta w służ­bę totalitaryzmów, za to, że stworzyła środki umożliwiające trwanie i funkcjonowanie ustrojów totalitarnych, które bez misteriów na własną cześć tracą jakikolwiek sens […], powsta­niu dzieła sztuki powinna towarzyszyć myśl o konstruowaniu nowego społeczeństwa. Inaczej bowiem społeczeństwa znajdą się w niewoli mecenasów sztuki […]. Trzeba przeżyć strach, żeby przestać się bać.

CZEGO SIĘ BOIMY

Wpierw jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że się boimy. Ja i ty. I to jest aktualne zadanie teatru. Praw­da o głęboko własnym świecie trwogi, małego strachu przed utratą resztek ludzkich przywilejów, satysfakcji z dobrze wyko­nanej pracy, wiary w przydatność tej pracy dla innych, trochę ludzkiej miłości, trochę spokoju, trochę nadziei […], to „tro­chę” określa sens i cel naszego istnienia. Więc nie bać się szukać całego sensu, próbować dociekać finalnego celu, badać możliwo­ści najwyższego ładu […], przekroczyć tę stałą przeszkodę, co­dzienny jednostajny, prymitywny rytm wyznaczony przez na­rzucane z zewnątrz schematy działań, roszczenia, pouczenia, ataki. To przekraczanie to właśnie praca nad spektaklem. Szu­kanie nowej wiedzy, podstawowego sensu […]. Znów będzie­my szukać odpowiedzi na pytanie Józefa K., pytanie o «sąd najwyższy».”